Za każdym razem, kiedy wracam do kanonu 1083, zadaje sobie pytanie - Czy to pasuje do dzisiejszego sposobu myślenia?
Im bardziej się w to wczytuję, tym bardziej widzę, że to nie jest przepis o „zachęcie do wcześniejszego małżeństwa” lecz bardzo surowa granica logiczna, która wskazuje, że poniżej tego wieku Kościół mówi, że małżeństwo nie istnieje.
Wydaje mi się, że to echo dawnego patrzenia na człowieka w którym moment dojrzałości biologicznej był punktem odniesienia dla zdolności do zawarcia małżeństwa. Dziś rozumiemy to inaczej - bardziej jako proces dojrzewania całej osoby.
I właśnie dlatego Kościół zostawia drugą część tego samego kanonu o możliwość podniesienia wieku, który brzmi:
W Polsce realny próg to 18 lat, bo zakłada się, że dopiero wtedy człowiek wchodzi w pełniejszą dojrzałość odpowiedzialności i wolności decyzji. I kiedy próbuję to sobie poukładać, dochodzę do prostego wniosku, że te liczby nie opisują ideału małżeństw ale tylko wyznaczają jego absolutne „minimum istnienia”.
Korzystając z naszej witryny zgadzasz się na stosowanie przez nas cookies
Polityka prywatności