
Pomagam przejść przez proces w sądzie kościelnym rzetelnie, spokojnie i z poszanowaniem prawdy o Twojej historii.
„Salus animarum suprema semper lex esto” - Zbawienie dusz niech zawsze będzie najwyższym prawem (kan. 1752 KPK).
Pomagam w przygotowaniu i redagowaniu pism prawnych z zakresu świeckiego prawa cywilnego, zapewniając klarowność, precyzję i skuteczność Twoich spraw.
"Pacta sunt servanda" - Umów należy dotrzymywać.
Jestem prawnikiem po studiach na Wydziale Prawa i Administracji UAM w Poznaniu oraz absolwentem KUL (Prawo Kanoniczne dla Prawników).
Uzyskałem wymagane uprawnienia do występowania przed sądami kościelnymi jako adwokat kościelny (ad casum) – za uprzednią akceptacją biskupa moderatora trybunału.
Odbyłem praktyki w Metropolitalnym Sądzie Duchownym w Poznaniu.
W sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa łączę precyzję prawną z wrażliwością na to, że za aktami stoją realne osoby, sumienie i odpowiedzialność za prawdę.
Biuro prawne oferuje profesjonalną pomoc w zakresie spraw dotyczących stwierdzenia nieważności małżeństwa zgodnie z przepisami prawa kanonicznego oraz doradztwo i redagowanie pism prawnych w dziedzinie świeckiego prawa cywilnego.
Potocznie mówi się „rozwód kościelny”, jednak w praktyce chodzi o proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa – czyli zbadanie, czy w chwili ślubu zostały spełnione warunki ważnego zawarcia sakramentu. Moim zadaniem jest przeprowadzić Cię przez ten proces krok po kroku.
Możliwe jest spotkanie osobiste w Tarnowie Podgórnym lub Poznaniu, a także konsultacja zdalna online. Proszę o wcześniejszy kontakt telefoniczny lub mailowy w celu ustalenia terminu. Wstępna ogólna porada prawna oraz wycena są bezpłatne.
Możliwość spotkania osobistego w Tarnowie Podgórnym lub Poznaniu jak również w formie zdalnej online. Proszę o wcześniejszy kontakt telefoniczny lub mailowy w celu ustalenia dogodnego terminu. Zakres świadczenia usług dla Biuro Prawne § Kancelaria Kanoniczna Paweł Korbas - cała Polska (m.in. Poznań, Tarnowo Podgórne, Duszniki, Rokietnica, Szamotuły, Suchy Las, Swarzędz, Luboń, Kórnik, Buk). Wstępna ogólna porada prawna oraz wycena jest darmowa.
Sprawdź instrukcję sporządzenia skargi o orzeczenie nieważności małżeństwa przygotowaną przez Metropolitalny Sąd Duchowny w Poznaniu


Kilka dni temu spotkałem człowieka, który podszedł do mnie z jednym bardzo prostym pytaniem. Nie było w nim buntu ani pretensji - był mocno wyczuwalny niepokój.. „Czy Kościół może mi jeszcze przebaczyć ?" To pytanie od razu przywołało we mnie słowa Ewangelii „Pewien człowiek miał dwóch synów…” (Łk 15,11). Jak łatwo zauważyć, przypowieść ta ciągle jest żywa i to zawsze wtedy, gdy ktoś odchodzi daleko, za daleko.. Apostazja to formalne i świadome wystąpienie z Kościoła katolickiego. Prawo kanoniczne traktuje ją bardzo poważnie (kan. 1364 §1 KPK) i mówi wprost, że apostata podlega ekskomunice latae sententiae czyli karze zaciąganej automatycznie. Oznacza to przede wszystkim wyłączenie z życia sakramentalnego i pełnej wspólnoty Kościoła. Należy jednak zauważyć, że to prawo nie jest wyrazem zemsty ani potępienia i paradoksalnie to samo prawo zostawia furtkę powrotu. Należy pamiętać, że chrzest jest niezatartego charakteru (kan. 849) i nie da się go cofnąć, anulować ani wykreślić. Nawet jeśli w księdze chrztów pojawiła się adnotacja o apostazji, to jest ona tylko zapisem faktu a nie dowodem, że Bóg się odwrócił. Kościół nigdy nie przestaje widzieć w takim człowieku ochrzczonego. Syn może odejść, może zabrać część swojego majątku, może powiedzieć „to już nie mój dom” – ale nigdy nie przestaje być synem. Zgodnie z tym nurtem, odpowiedziałem tej osobie szybko, bez wahania - TAK, jest ratunek i to bardzo konkretny. Przede wszystkim zaczyna się wszystko od serca – od uznania, że odejście było błędem i od pragnienia powrotu. Następnie przychodzi rozmowa z kapłanem (najlepiej proboszczem) szczera, bez udawana i na koniec pisemna prośba o zdjęcie ekskomuniki. Decyzję ostateczną podejmuje biskup, bo to on – zgodnie z prawem Kościoła (kan. 1355 §2) – ma władzę przywrócenia do pełnej wspólnoty. I gdy zapadnie zgoda na powrót, następuje pojednanie z Bogiem czyli spowiedź i powrót do sakramentów. W księdze chrztów pojawia się wtedy nowy wpis – nie o odejściu ale o powrocie i w tym momencie Ewangelia przestaje być teorią. Na końcu tej naszej rozmowy nie było jeszcze zauważalnego triumfu ale pojawiła się ulga i nadzieja - czasami człowiek nie potrzebuje wielkich odpowiedzi, wystarczy mu usłyszeć, że dom nadal stoi a drzwi zawsze są otwarte. Nawet jeśli człowiek odejdzie bardzo daleko, Kościół zgodnie z prawem i Ewangelią mówi - możesz wrócić..
Tak jak zauważyliście.. Kościół mówi o nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie dopuszcza stwierdzenie nieważności - co stoi w ocenie niektórych z Was w wielkiej sprzeczności.. Nierozerwalność małżeństwa dotyczy ważnie zawartego sakramentu – takiego, w którym dwoje ludzi w pełnej wolności i świadomości oddało się sobie na zawsze. Podpowiadam, że stwierdzenie nieważności małżeństwa, nie jest i nigdy nie było tzw. „rozwodem kościelnym.” Zadaniem adwokata kościelnego jest rozpoznanie i udowodnienie, że w danej i przypisanej sytuacji taki sakrament w ogóle nie zaistniał, ponieważ Pan Bóg nigdy go nie złączył. Mówiąc wprost, dobitnie.. pomimo przepięknej ceremonii, białej sukni ślubnej, przepysznych dań - małżeństwo sakramentalne nigdy przed Panem Bogiem nie zostało prawdziwie zawarte. Kościół Katolicki stoi na straży nierozerwalności małżeństwa i ta prawda jest jak fundament, którego nie można podważyć. Wskazuję, że proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa nie jest zatem podważaniem tej nierozerwalności, lecz próbą odkrycia, czy ten fundament w ogóle został wylany. Aby było bardziej czytelnie, uwidocznię postać św. Carlo Acutisa. Ten młody człowiek - cudownie wskazał nam, że sakramenty są najlepszą „autostradą do nieba” ale .. muszą być przeżywane autentycznie i prawdziwie. Jeżeli pojedziemy „autostradą" nieświadomie z fałszywymi intencjami, bez wolności, pod przymusem bądź groźbą to w rzeczywistości pomimo, że nasz licznik dołoży nam kolejne kilometry, osobiście nigdy nie osiągniemy wyznaczonego celu jakim jest niebo. Na autostradę i to tak proceduralnie powinniśmy wjechać przez bramkę i podążać na podstawie ważnego biletu. Jeśli ktoś, wjedzie tutaj nieświadomie, bez intencji, wbrew własnemu sercu bądź woli - to w istocie można powiedzieć, że nigdy legalnie i prawdziwie nie rozpoczął tej drogi. Reasumując, Kościół nie przeczy samemu sobie i z jednej strony broni nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie ma odwagę przyznać, że nie każde małżeństwo, które wygląda po ludzku na zawarte, jest nim w istocie. W tym świetle proces o stwierdzenie nieważności nie jest osłabieniem sakramentu, ale potwierdzeniem jak bardzo jest on święty i poważny. Bóg jest Bogiem prawdy, a miłość sakramentalna jest zbyt święta by udawać, że istnieje tam, gdzie jej nigdy nie było. Dlatego troska Kościoła o rozpoznanie nieważności nie jest sprzecznością, lecz obroną samej istoty nierozerwalności tak, aby to co złączone przez Boga, było naprawdę złączone w prawdzie a nasza podróż - wyznaczona uprzednio autostrada, prowadziła nas zawsze w jedną stronę - stronę zbawienia. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał w swoich encyklikach oraz przemówieniach, że małżeństwo jest drogą do świętości i fundamentem rodziny chrześcijańskiej. Jednocześnie zwracał uwagę na to, że nie każdy związek uznany formalnie za małżeństwo, rzeczywiście nim jest i właśnie temu służy procedura stwierdzenia nieważności małżeństwa.
Autor: Paweł Korbas - adwokat kościelny

Człowiek głęboko wierzący doskonale wie, jak "smakuje" Eucharystia i zdaje sobie sprawę jak bardzo boli gdy w pełni nie może w niej uczestniczyć. Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest często wołaniem serca takiej osoby - chce wrócić do źródła łaski, chce żyć w pełni z Bogiem. Niekiedy przedmiotowy proces, daje możliwość zobaczenia i uświadomienia sobie, że to, co tak bardzo boli, nie jest wcale naszą winą czy zaniedbaniem a idąc dalej.. porażką. Jeśli pojawiają się twarde przesłanki stwierdzające nieważność małżeństwa, człowiek uświadamia sobie, że historia ta prawdopodobnie od samego początku nie była sakramentalna. I pomimo, że cały proces bywa bolesny a człowiek wraca w nim do ciężkich wspomnień i konfronuje się z przeszłością z poczuciem ogromnej winy - to złotym środkiem okazuje się prawda obiektywna. Jest to nasza autentyczność i wiarygodność, którą przeżywamy i idziemy z tym razem z Panem Bogiem. Właśnie wtedy, możemy pięknie zaobserwować, że proces ten staje się nie sądem, lecz swoistym uzdrowieniem - niczym spowiedź generalna, całej historii życia. A Kościół – wbrew temu, co się często myśli, nie jest wówczas swoistym sędzią.. Kościół słucha i pragnie doprowadzić do wolności w prawdzie. Zawsze powtarzam, że osoby które składają zeznania przed sądem kościelnym, ponoszą odpowiedzialność moralną (własnego sumienia). Jeśli ktoś będzie mówił nieprawdę co jest przecież ciężkim nadużyciem - nie będzie ponosił odpowiedzialność wyłącznie wobec sędziego, obrońcy węzła małżeńskiego czy adwokata kościelnego .. będzie ponosił odpowiedzialność wobec własnego sumienia a przede wszystkim Pana Boga. Nasze sumienie ma wpływ na to, czy mówimy prawdę — ale nie zastępuje obiektywnych dowodów i nie czyni małżeństwa ważnym lub nieważnym tylko dlatego, że „tak komuś się wydaje”. Kłamstwem nigdy nie dosięgniemy Eucharystii..

Korzystając z naszej witryny zgadzasz się na stosowanie przez nas cookies
Polityka prywatności